» Blog » Czemu Falkon 2007 ssie?
19-11-2007 19:15

Czemu Falkon 2007 ssie?

W działach: Konwenty, Zrzędzenie | Odsłony: 8

Falkon odespałem, mózg mi się już przepala od czytania literatury, więc parę chwil mogę poświęcić ocenie konwentu, z którego niedawno wróciłem. Oczywiście, nie jest to relacja a jedynie wrażenia z Falkonu.

 

 

Statek w porcie, czyli przed konwentem

 

W czwartek wieczorem poświęciłem pierwszą chwilę na zapoznanie się ze stroną Falkonu, w tym z programem ogłoszonym na stronie. Jak się później okazało, była to bardzo dobra decyzja. Poczułem przyjemne zaskoczenie, bo na pierwszy rzut oka program prezentował się nad wyraz smakowicie – nazwy coś koło 10 punktów programu wzbudziły moje zainteresowanie. Niestety zostałem szybko sprowadzony na ziemię – tylko dwa z nich miały jakikolwiek (czasem niewiele mówiący) opis, w pozostałych przypadkach pozostało mi zgadywanie, o czym będzie chciał tak naprawdę mówić prelegent/jak będzie wyglądać konkurs. Wiem, że prelegenci mają zwyczaj nie dostarczać opisów (zwłaszcza, jeśli punkt programu służy załatwieniu darmowej wejściówki). Wiem również, że organizatorzy, który koniecznie chcą mieć punkty programu, puszczają je mimo wszystko. Niemniej przy Falkonie przekroczyło to wszelkie granice zdrowego rozsądku – opisanych było ‘aż’ 79 z 154 punktów z tabelki programowej.

Lekko zirytowany tym brakiem szacunku dla uczestnika poszedłem zająć się czymś innym, by następnego dnia z rana spakować się, odbyć poważną rozmowę na uczelni, odebrać planszowego StarCrafta ze sklepu, wejść jeszcze raz na stronę żeby zobaczyć jak dotrzeć i umówić się z dwoma ex-pracoholikami na wspólną podróż pociągiem, która zgodnie z przewidywaniami przebiegła przyjemnie. Zwłaszcza, że po drodze ani nie tkwiliśmy w zaspach, ani pociąg nie przyspawał się do szyn, ani też nie musieliśmy odpierać ataku wilków – zupełnie nie jak podróż na Falkon ;)

 

 

Rafy i mielizny

 

Będąc już w Lublinie czekała nas przyjemna niespodzianka, bowiem nie musieliśmy testować dokładności moich zapisków jak dotrzeć na Falkon – dzięki Jackowi Brzezińskiemu mieliśmy szybki i bezproblemowy transport samochodowy na teren obiektu.

I tutaj zaczęły się problemy. Pierwszy (z którego wszystko wynikło) polegał na prozaicznym fakcie, że nie było informatorów – ponoć z enigmatycznych przyczyn leżały w Warszawie w firmie kurierskiej. Braki informatorów w dostatecznej ilości na czas to kolejna zwyczajowa bolączka konwentów i zazwyczaj jakoś się to obchodzi – chociażby drukując programy, mapy szkoły i regulaminy, wieszając je w strategicznych miejsach obiektu, a następnie wysyłając obsługę, żeby zajęła się nawigowaniem zbłąkanych konwentowiczów do sal sypialnych i prelekcyjnych.

Na Falkonie oczywiście tego nie zrobiono. Przy akredytacji podpisujac ‘listę obecności’ zwróciłem uwagę na brak regulaminu (oraz adnotacji, że podpisanie listy oznacza zgodę na jego przestrzeganie). Wiedząc już o informatorach poprosiłem o taki do wglądu, zakładając że powinien zostać wydrukowany – trochę zdziwiła mnie informacja że ‘gdzieś tam jest’. Cóż, można i tak, w końcu co regulamin i jego przestrzeganie powinien obchodzić konwentowiczów – można ich przecież z jego przestrzegania zwolnić ;)

 

To oczywiście była dopiero pierwsza przeszkoda. Następna była trochę poważniejsza – mianowicie chodziło o podstawową kwestię, gdzie zrzucić rzeczy i rozłożyć śpiworek. Brak informatora trochę przeszkadzał w odnalezieniu sal sypialnych, jednak tu z pomocą przyszedł Seji, który dotarł wcześniej i był posiadaczem komunalnego (jeden na salę) egzemplarza informatora. Z naszym przewodnikiem zaczęliśmy podróż po terenie szkoły w poszukianiu sali sypialnej, gdyż ich była już przeładowana. Patrząc, że Falkon planowały był na 1200 osób (informacja na stronie) trochę dziwiła niewielka ilość sal sypialnych – zwłaszcza gdy się okazało, że niektóre z sal oznaczonych w informatorze jako sypialne były zamknięte.

Cały czas łażąc z plecakami postanowiliśmy problem rozwiązać inaczej łapiąc przechodzących ludzi z czerwonymi plakietkami orga. Oczywiście ich pomoc była dla nas nieoceniona – od 'To nie moja działka' po 'Poszukajcie sobie Krzysia-Misia'. Zadowoleni z tak pełnej szacunku dla konwentowicza i profesjonalnej obsługi klienta i już w większej grupie (bo przybyli kolejni znajomi) zrzuciliśmy problem na duet lucek + Puszon (którzy zrzucili go rzeczywiście na Krzysia-Misia), położyliśmy plecaki w jakimś tymczasowym miejscu i zaczęliśmy przygotowania do jak najszybszego opuszczenia terenu konwentu.

 

Po drodze udałem się na pół godziny na jedną z prelekcji, które mnie zaciekawiły – „Sztuczną Inteligencję” Magdaleny 'Perpetki' Glińskiej. Oczywiście, z powyższych przyczyn udalo mi się na nią trochę spóźnić. Na szczęście również nie doczekałem do końca, bo wyrwała mnie z niej informacja o wypadzie całej ekipy do lokalu naprzeciwko.

Prelekcja zrobiła na mnie naprawdę złe wrażenie. To że miała skrótowego omówienia zagadnień związanych z SI (które to nota bene niesamowicie mi przypominało formą i zawartymi informacjami wstępy w książkach) to detal.

Gorzej, że prelekcja dawała niewiele informacji praktycznych do wykorzystania na sesji (co przeciętnemu konwnetowiczowi po wiedzy, że sieć neuronowa składa się z trzech warstw perceptronów?), pomimo prezentacji widać było braki w przygotowaniu (jak choćby zapomniane nazwy). Najgorzej, że niektóre przedstawiane w prelekcji 'fakty' różniły się trochę od rzeczywistości, inne były skrajnymi uproszczeniami, sama zaś prelegentka sprawiała wrażenie nie do końca rozumiącej tematykę, która poruszała (bo trudno mi inaczej wytłumaczyć choćby rzeczy, które mówiła w kwestii początkowej klasyfikacji mechanizmów użytych w projekcie GOLEM). Sens prelekcji, w której uczestnicy wprowadzani są w błąd, jest dla mnie zdecydowanie trudny do pojęcia.

Jasne, można mówić o tym co się usłyszało na studiach – warto przy tym jednak upewnić się, że rozumiemy co mówimy a w razie czego doczytać książkę/skorzystać z Google. Ale to pewnie 'uprzedzenie zawodowe' i czysta złośliwość.

 

 

Na wyspie

 

Opuszczenie murów szkoły na korzyść mieszczącej się naprzeciw knajpki było zdecydowanie dobrym wyborem. Był to jeden z dwóch lokali konwentowych, który choć zdecydowanie ciasny zachęcał korzystnymi cenami (piwo za 3.50, bigos za jakieś 2.50) oraz smacznym jedzeniem (świeżonka była absolutnym hitem, pomimo wysokiej w stosunku do reszty asortymentu ceny). Spędzenie czasu w miłym towarzystwie pozwoliło przeczekać chaos organizacyjny – gdy wróciliśmy było już zaklepane miejsce do spania w zaułku korytarza na parterze. Nie było jakoś przesadnie wygodne (palarnia tuż obok, wiecznie chodzący ludzie, czujnik włączający światło w środku nocy – przynajmniej dopóki jakiś społecznik go czasowo nie zdezaktywował), niemniej pozwalało uniknąć klasycznej konwentowej ciasnoty i pozostaliśmy tam do końca konwentu (w sobotnią noc parę osób przeniosło się spać do pustej sali prelekcyjnej, ale znaleźli się inni konwentowicze, którzy szybko zajęli ich miejsca), nawet pomimo „jakiegoś buraka z czerwonym identem”, który w dziwny sposób chciał nam zafundować eksmisję.

Kolejny plus miejscówki wyszedł rano – nie dość że było blisko do toalet, to jeszcze jeden z dwóch konwentowych barków znajdował się niecałe 20 metrów od naszej sypialni. Było więc gdzie pić poranną kawę i konsumować śniadanie.

 

Skoro już przy barkach jestem – był to zdecydowany plus konwnentu. Jedzenie było w miarę smaczne i tanie, coś dało się zawsze zjeść na szybko (z wyjątkiem godzin nocnych, ale za to otwierane były wcześnie). Obsługa również była miła. A w nocy pozostawało zdobycie zupek grzybowych, kawy i herbaty z automatów – niemniej przeżyć kilka godzin przy planszówkach bez śmierci z pragnienia dało się, a to plus. Chciałbym, żeby taki był standard na każdym konwencie.

 

Skrzynia ze skarbem...

 

Po umieszczeniu rzeczy ci co pozostali na chodzie wylądowali w Games Roomie, który był bezsprzecznie jednym z najmocniejszych elementów konwentu. Trochę odizolowany od reszty (umieszczony był w szatni), ciasny i hałaśliwy, cieszył się jednak dużym zainteresowaniem konwentowiczów i oferował spory wybór gier. Obsługa również początkowo cierpiała na falkonowy chaos organizacyjny – nie orientowała się w tym które stoły są zajęte (albo które gry wypożyczone), chciała przy zwrocie karteczek z identyfikatorem stołu, które zapominała wcześniej wydać i inne drobiazgi. Jednak pozytywem była szybka adaptacja do warunków – zorganizowano dodatkowy stolik, umożliwiono szybkie gry na zarezerowanych/turniejowych, usystematyzowano proces wydawania gier. Jedyne dwa duże minusy to brak możliwości wynoszenia gier poza Games Room oraz opóźnienia przy turniejach. Reszta to pozytywy.

 

W tym pięknym miejscu spędziliśmy więc całą noc, aż do godziny 6 rano, kiedy to obsługa Games Roomu nie wytrzymała i postawiła absurdalne żądanie że mamy kończyć bo idą spać ;) W niewielkim i czasem zmieniającym się gronie (ja, Żółw, lucek, Jacek Brzeziński, Telefax) testowaliśmy gry, które uznaliśmy za wartościowe – najpierw kierując się poradą lucka (dzięki czemu poznaliśmy doskonałego Samurai), później przeszliśmy do gier, których instrukcje przeczytałem (dzięki czemu zapoznaliśmy się z absolutnymi hitami – Niagarą i Manilą), na koniec siadając do instrukcji i planszy silnie rozczarowującego Fury of the Dracula.

 

...okazała się pusta

 

Sobotę po przetestowaniu obu barków planowałem poświęcić na program. Niestety, niewiele poza fazę planów wyszedłem. Zdarzyło mi się odwiedzić kilka prelekcji z tych, co mnie teoretycznie zainteresowały, żeby sprawdzić o czym prelegent tak naprawdę będzie mówił. Tylko dwie przesiedziałem w całości, gdyż na tle reszty programu prezentowały się solidnie. „Narratywistyczna rewolucja” prowadzona była przez kaduceusza dość chaotycznie i cierpiała na swobodne i dziwaczne definiowanie pojęć. Oczywiście prowadzącemu w przedstawieniu swojej wizji nie pomogła obecność Garnka-potwora, zadającego podchwytliwe pytania z miną aniołka, niemniej dyskusja która się wywiązała z pewnością była kształcąca.

Drugą była prelekcja Scobina o koszmarnie długim tytule ("Poruszyć historią - albo jak świadomie posługiwać się archetypami, by zaangażować emocje graczy") i jeszcze dłuższym opisie w informatorze. Widać było wyraźnie, że prowadzący był solidnie przygotowany, wiedział co chce powiedzieć (i miał handout, żeby niczego nie zapomnieć), zaś sama tematyka była ciekawa. Również tutaj prelekcja zakończyła się dyskusją (tym razem zaplanowaną) z ciekawymi wnioskami – będę musiał kiedyś w przyszłości z premedytacją posłużyć się schematem baśni przy układaniu scenariusza i zobaczyć efekty.

 

Reszta programu erpegowego nie zachwycała, choć słyszałem parę dobrych słów o prelekcjach redakcyjnych duetów (Magda+ repek i Ezechiel+Ys). Silne poczucie nudy udawało się zwalczyć wizytami w Games Roomie, które wygrały również z opcją wizyt na konkursach – głównie z racji braków opisu czy jakichkolwiek informacji o tym, w jakiej będą formie.

 

Wieczorem zamiast ryzykowania wizyty na którymś z obszernie opisanych LARPów (dobrym przykładem może być „7th Sea – LARP” – w sumie wszystkie niezbędne informacje są podane przecież, czy „Zepsuty statek kosmiczny i reakcje ludzi, którzy mają zginąć za dwie godziny, jest szansa się uratować, ale po trupach innych...”) albo takich, które klimatem mi zupełnie nie odpowiadały (Malkavianie kręcący film) spędziłem czas na przyjemnej rozmowie oraz opowieściach o dowcipach, sesyjnych kwiatkach i innych hermetycznych historyjkach.

Generalnie nasuwa mi się silne wrażenie, że im dalej od programu erpegowego (czyli prelekcji, konkursów, LARPów) tym program lepiej wyglądał – Games Room, końkursy, różne dziwne pokazy czy przechodzący szturmowcy prezentowali się znacznie pozytywniej i mniej chaotycznie. Może po prostu robili to głównie dlatego, że lubili a nie że potrzebowali oszczędzić astronomiczną kwotę 25 ziko ;)

 

 

Odcumowanie z wyspy

 

W niedzielę, pomimo wcześniejszych planów wyjazdu o 16, konwent opuściłem w miarę wcześnie – spora grupa planowała jechać do Warszawy wcześniej, więc się z nimi zabrałem. Muszę przyznać, że zazwyczaj przy wyjeździe żałuje, że konwent nie jest o dzień dłuższy – a Falkon, pomimo że był krótki, takiej reakcji u mnie nie wywołał. Chyba po prostu znam lepsze możliwości spędzenia dnia z planszówkami niż oferował.

Podróż na dworzec okazała się banalnie prosta, również pośpiech nie był przesadnie zapchany, co pozwoliło nam zdobyć miejsca siedzące i przeprowadzić warsztaty rozwiązywania trudnej łamigłówki (zakończone klęską wszystkich próbujących) oraz dwie prelekcje mojego udziału – kiedyś muszę je chyba doszlifować i przeprowadzić na czymś innym niż PeKaPekonie ;)

 

 

Na umrzyka skrzyni

 

Falkon był jednym z najsłabszych konwentów, na jakich zdarzyło mi się być. Tylko Games Room i liczni znajomi sprawili, że nie żałowałem podróży do Lublina. Mam nadzieję, że za rok będzie znacznie lepiej.

 

 

Na koniec parę uwag (z racji mojej wrodzonej złośliwości głównie zjadliwych):

- errata dobrze działa, jeśli jest umieszczona w widocznym miejscu konwentu i z wyprzedzeniem. Jeszcze lepiej, jeśli obejmuje całość zmian. W tym przypadku erraty występowały dość chaotycznie (a ta dołączona do informatora miała tendencję do gubienia się) i nie obejmowały wszystkich odwołanych punktów programu.

- program wieszany na drzwiach sal podobnie działa najlepiej, jeśli jest umieszczony na dany dzień – program piątkowy wiszący do połowy soboty nie działa najlepiej.

- program w informatorze (i na stronie) dobrze, jeśli mówi coś więcej oprócz tytułu i nazwiska prowadzącego – najlepiej żeby były to informacje o tym, o czym jest prelekcja lub w jakiej formie jest konkurs (to dość ważna informacja czy jest drużynowy czy nie) – przykładem może być konkurs wiedzy o ZC, który pomimo posiadania opisu zbytnich informacji o tym, co obejmują pytania (jestem wyczulony na drobną różnicę pomiędzy wymienianiem 10 awatarów Nyarly’ego z pamięci, origami którego celem jest zrobienie Cthulhu z papieru, a udawaniem Shub-Niggurath) i ilu znajomych warto przytargać nie zawierał.

- Jestem wrogiem dowcipcnych opisów w informatorach, ale uważam, że są one zdecydowanie lepsze od braku opisu – pomagają chociażby zauważyć w szczegółowym opisie programu, że o tej godzinie jest więcej niż jeden punkt. W przypadku braku opisu zdarza się, że przy szybkim przeglądaniu tytuły się zlewają (z uwagi braku oddzielenia punktu bez opisu od tytułu kolejnego punktu). Nie wspominając takiego detalu, że niedostarczenie opisu sugeruje znaczny szacunek dla konwentowicza ze strony prelegenta i niesamowicie solidne przygotowanie punktu programu.

- Lubię opowiadania, ale osobiście wolałbym wygodniejszy informator (mniejszy format lub mniej stron) uzyskany w postaci wyrzucenia ich z informatora / przeniesienia do osobnej książeczki (patrz tegoroczny Polcon).

- fajnie jest, jeśli organizatorzy/obsługa są kompetentni i zdarza im się posiadać informację, które posiadać powinni. Jeszcze fajniej, jeśli w przypadku nie posiadania tych informacji zdobędą je, zamiast zrzucać to na uczestnika.

- Regulamin w przypadku imprezy powinien być ogólnodostępny.

- Fajnie jest, jeśli w przypadku planowania imprezy na 1200 osób zaplanuje się również miejsca sypialne dla tylu. Jeszcze fajniej, jeśli ktoś na bieżąco sprawdza taki detal, czy sale sypialne nie są zapchane i w razie potrzeby otwiera kolejne / kombinuje cokolwiek innego.

- Do tej pory nie wiem, do jakiej sali odnosi się napis ‘Noclegi’ umieszczony tuż powyżej ‘I piętro’ w informatorze. Plusem za to jest mapka na końcu, wskazująca położenie knajp konwentowych i innych istotnych obiektów.

 

 

Ocena:

2+ / 6

 

Ocena cząstkowa:

Organizacja – 1 / 6

Program – 2 / 6

Informator – 2 / 6

Games Room – 5 / 6

Bajery – 4,5 / 6

 

 

Ocena w beaconskali

 

Z ciekawości (i w ramach lekko złośliwego żartu) postanowiłem jeszcze ocenić Falkon 2007 w 'beaconskali' (ocenie i uzasadnieniu odnoszącym się do Polconu 2007)

 

Ocena początkowa: 3

Niedostarczenie informatora -1

Niezorientowani organizatorzy -1

Problemy z salami sypialnymi -1

Tylko trzydniowy -1

Kiepski program wbrew obietnicom -1

Nie dostałem ‘Falcon Times’ -1

Fajny Games Room +1

Byli moi znajomi +1 

 

 

Ocena wypadkowa: -1 / 6

 

;)

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Wojewoda
   
Ocena:
0
Szczur, potwór jesteś:) Niestety, wiele z powyższego to prawda, choć jako osoba, która dużo czasu spędzala poza konwentem, nie jestem chyba najlepszym "recenzentem":)
19-11-2007 20:11
beacon
   
Ocena:
0
Trochę spłyciłeś mój system oceny ;P

I "Falkon Times" pisze się przez "k" ;p
19-11-2007 20:33
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Z częścią punktów się generalnie zgadzam, o części się nie wypowiadam bo się ni eorientuję, O dwóch wyjętych się wypowiem:
- fajnie jest, jeśli organizatorzy/obsługa są kompetentni i zdarza im się posiadać informację, które posiadać powinni. Jeszcze fajniej, jeśli w przypadku nie posiadania tych informacji zdobędą je, zamiast zrzucać to na uczestnika.
>Jak mi wskażesz kogoś, kto wie wszystko to się do niego pomodlę i zacznę Was obu czcić. Czerwoni i niebiescy nie są w stanie wszystkiego wiedzieć, szczeŋólnie jeśli nie jest to ich 'działka'. A jeśli właśnie lecą coś załatwić, to wybacz, że nie odprowadzą Cię z pierwszego piętra na trzecie do Red Roomu ;> [zakładając że dany org byłby tam obecny]

Nie dostałem ‘Falcon Times’ -1
>>Nie wiem na ile to ironiczne, na ile prawdziwe ale przepraszam, następnym razem przyniosę Ci w zębach ;>
19-11-2007 20:36
~Elanor

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Gorzej, że prelekcja dawała niewiele informacji praktycznych do wykorzystania na sesji (co przeciętnemu konwentowiczowi po wiedzy, że sieć neuronowa składa się z trzech warstw perceptronów?)"

A od kiedy to prelekcja z działu "Prelekcje" musi być przydatna dla erpegowców? Istnieją jeszcze na konwentach "przeciętni konwentowicze", którzy chodzą na pewne punkty programu, żeby dowiedzieć się czegoś ciekawego, a nie od razu przemielić to na następny scenariusz...
19-11-2007 20:40
Ezechiel
    Program
Ocena:
0
Wiem, że nie jest to relacja, a tylko zbiór luźnych uwag. Tym niemniej mam wrażenie, że przesadziłeś z subiektywnym czepialstwem.

Zdecydowanie nie zgadzam się z oceną programu. Dwa bloki erpegowe, kilkanaście świetnych i bardzo przydatnych prelekcji, dobre warunki na widowni. Mam wrażenie, że masz zbyt zawyżone kryteria oceny.

Jeżeli doda się do tego spotkania z mniej konwentowymi pisarzami (Twardoch) i kilka solidnych konkursów - otrzymujemy naprawdę niezły programowo konwent. Rozumiem, że braki w opisach mogły zniechęcać do uczestnictwa - ale ocenę 2/6 uważam za mocno zaniżoną.

Bardzo dobre prelekcje repków, fajna (podobno) prelekcja Scobina, kilka innych fajnych warsztatów - przez całą sobotę i większość piątku można było spokojnie siedzieć w erpegowych i się nie nudzić.

Sory Szczur - myślę, że jesteś zbyt wybredny w doborze prelekcji. Sam piszesz, że nie chciało CI się iść na większość innych - ale to nie powód, aby cały program erpegowy oceniać jako zły.
Wspomnę choćby o świetnym niedzielnym konkursie narratorskim. Dwa bloki erpegowe od 10 do 23:30 - było w czym wybierać. Niestety niewiele różnisz się od Beacona, opisującego niegdyś prelekcje z punktu siedzenia w knajpie / GR.

Atmosfera na prelekcjach była iście Falkonowa - żywa publiczność, ostre dyskusje i mnóstwo różnych podejść do RPG - w tym względzie przebito Polcon.

Co do informatorów - owszem były problemy z dostępnośćią i obecność errat. Kilka punktów programu przygotowywano na szybko i w zastępstwie - jednak tabelki i rozpiski były dość czytelne. 1/6 to w mojej skali absolutny brak informatora, albo luźna kartka ksero.

Falkonowy informator oceniam na 3/6 - kilka błędów, ale ogółem w normie. Z tabelki programowej korzystało mi się znacznie wygodniej niż na Polconie. (personalia prelegentów przy tytule)
19-11-2007 20:45
    Sztuczna Inteligencja
Ocena:
0
Panie, wytłumacz mi Pan jedną rzecz, bo nie chwytam. Dlaczego prelekcja o SI miałaby dawać jakiekolwiek informacje do użycia na sesji? Czy Falkon to konwent czysto erpegowy? A może prelekcja była w bloku erpegowym? Bo jeśli nie - to nie chwytam zarzutu...

Jeśli chodzi o zarzuty merytoryczne - czy mógłbyś podać konkretny przykład?

Jak rozumiem nie byłeś na prelekcji od początku i wyszedłeś przed końcem - może to utrudniło jej zrozumienie...
19-11-2007 20:55
~Fenran

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Brak opisów na stronie internetowej do punktów programu nie była (przynajmniej nie tylko) wynikiem olewactwa ze strony prelegentów. Ja opisy do swoich punktów programu przesyłałem od razu, w tym samym mailu co tytuły. Dlaczego nie znalazły się na stronie, tego nie wiem - wiem tylko, że o jakimkolwiek braku szacunku do uczestników konwentu z mojej strony (i zapewnie wielu innych twórców) nie ma mowy.
19-11-2007 21:08
Joseppe
   
Ocena:
0
Trochę to niezrównoważone, bo minusy dostał konwent u Ciebie za rzeczy imho drugorzędne. Ale o tym w mojej relacji.
19-11-2007 21:25
~lol

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Gorzej, że prelekcja dawała niewiele informacji praktycznych do wykorzystania na sesji (co przeciętnemu konwnetowiczowi po wiedzy, że sieć neuronowa składa się z trzech warstw perceptronów?)" - LOL, to była prelekcja popularno-naukowa, nie erpegowa, falkon nie jest wyłacznie konwentem erpegowym, a Twoja krytyka tej prelekcji, na której również miałam przyjemnosć być, świadczy o Twojej kiepskiej znajomości tematu
"To że miała skrótowego omówienia zagadnień związanych z SI" - a jaką inną formę mogła mieć popularno-naukowa prelekcja skierowana do ludzi nie mających kontaktu z tematem od strony naukowej? miała przyblizyć podstawowe zagadnienia, żeby słuchacz zrozumiał co jest na rzeczy i tyle, więcej nie da się przekazać w ciągu godziny widowni nie posiadającej niezbędnych podstaw do zrozumienia pewnych pojęć
"Najgorzej, że niektóre przedstawiane w prelekcji 'fakty' różniły się trochę od rzeczywistości" - na przykład?
"prelegentka sprawiała wrażenie nie do końca rozumiącej tematykę, która poruszała" - na mnie sprawiła wrażenie osoby bardzo rozumiejącej tematykę, ale starającej się ja przekazać w możliwie przystępnej formie,
" (bo trudno mi inaczej wytłumaczyć choćby rzeczy, które mówiła w kwestii początkowej klasyfikacji mechanizmów użytych w projekcie GOLEM)" - dla mnie to akurat jest normalne, funkcje których użyli do wstępnej oceny kosztów i cech osobników były bardzo skomplikowane i raczej nie musieli opisywać ich tak dokładnie na stronie, a nie było to bezpośrednim tematem prelekcji, tylko ciekawostką, a ten fragment prelekcji miał na celu ogólne przybliżenie słuchaczowi tematyki algorytmów genetycznych i moim zdaniem zrobił to doskonale

19-11-2007 21:26
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Z częścią punktów się generalnie zgadzam, o części się nie wypowiadam bo się ni eorientuję, O dwóch wyjętych się wypowiem:
- fajnie jest, jeśli organizatorzy/obsługa są kompetentni i zdarza im się posiadać informację, które posiadać powinni. Jeszcze fajniej, jeśli w przypadku nie posiadania tych informacji zdobędą je, zamiast zrzucać to na uczestnika.
>Jak mi wskażesz kogoś, kto wie wszystko to się do niego pomodlę i zacznę Was obu czcić. Czerwoni i niebiescy nie są w stanie wszystkiego wiedzieć, szczeŋólnie jeśli nie jest to ich 'działka'. A jeśli właśnie lecą coś załatwić, to wybacz, że nie odprowadzą Cię z pierwszego piętra na trzecie do Red Roomu ;> [zakładając że dany org byłby tam obecny]

Nie dostałem ‘Falcon Times’ -1
>>Nie wiem na ile to ironiczne, na ile prawdziwe ale przepraszam, następnym razem przyniosę Ci w zębach ;>
19-11-2007 21:44
beacon
   
Ocena:
0
Ja myślę, że tag "zrzędzenie" przy tym poście wiele wyjaśnia ;p
19-11-2007 21:53
Szczur
    Odpis zbiorczy
Ocena:
0
Długaśny odpis wcięło (a zamiast tego pojawił się duplikat Miśkowego komenta ;o ) więc raz jeszcze - pewnie krócej.

@beacon - tylko troszeczkę ;)
Literówkę poprawia przy okazji.

Przy okazji - gratuluje spostrzegawczości. Wygrałeś piwo ;)

@Misiek - nie wymagam wszechwiedzy. Bywałem orgiem i bywałem w obsłudze i wiem jak to jest. Wymagam tylko absolutnych podstaw, zwłaszcza w momencie jak organizacja nawaliła. Zrzucanie na konwentowicza szukania sobie miejsca (bo sale sypialne są zamknięte/zapchane) i koordytatora jest trochę niepoważne. Zwłaszcza, że nawet będąc zajętym można wiele rzeczy powiedzieć kulturalnie.

Co do Falkon Timesa - maksymalnie żartobliwie, niemniej za słowo trzymam ;>


@Elanor / Ink - nie wymagam erpegowości. Niemniej w przypadku przydatności do erpegowości/interpretacji książek oceniam łagodniej niż prelekcję o funkcji czysto informacyjnej, mającą przedstawić fakty - w tym drugim przypadku nie widzę żadnego uzasadnienia dla nieścisłości (nie mówię o uproszczeniach, które są niekiedy konieczne), przekłamań i błędów merytorycznych.

Utrudnienie zrozumienia mogłoby być jakimś argumentem (choć kiepskim) gdybym miał na prelekcji dowiedzieć się czegokolwiek nowego - niestety poza 'nowatorskimi' wnioskami nic takiego nie udało mi się tam znaleźć.

Co do błędów merytorycznych (długą listę mi wcięło i nie chce mi się jej jeszcze raz pisać) - można chociażby zwrócić uwagę na fakt, że w zależności od algorytmu może nie następować sprawniejsze działanie w przypadku wyższych wartości populacji, można również zwrócić uwagę, że udowodnionym w literaturze jest, że wpływanie na algorytm genetyczny nie powoduje jednoznacznie pogorszenia jego wyników (co postulowała prelegentka).


@Fenran - nie sugerowałem, że każdy prelegent był leniem, jeśli tak to odebrałeś to przepraszam.
I dziękuje za informację, że braki w programie po części wynikały z działań osób odpowiedzialnych za jego skład. Ciekawi mnie w jak dużej części :/


@Joseppe - informator, program, miejscówka, organizacja to są wszystko rzeczy drugorzędne? Bo nie do końca rozumiem o co ci chodzi (no chyba, że spojrzałeś na ostatnią ocenę ;D )


@lol - drogi anonimie prosiłbym na przyszłość o wystarczającą ilość odwagi cywilnej, żeby się podpisać. Wbrew plotkom nie biję na konwentach ludzi co się ze mną nie zgadzają ;)

Jak pisałem wyżej, jeśli to byłaby prelekcja popularno-naukowa to należałoby ją uznać za tragiczną. Założyłem że miała być w jakimkolwiek stopniu praktyczna i dlatego uznałem że jest tylko kiepska.

Krytyka tej prelekcji świadczy nie tyle o nieznajomości tematu, co moim zdaniem raczej nie należeniem do kółka wzajemnej adoracji prelegentki - to tyle w ramach wymiany argumentów personalnych.
Oczywiście w ramach uznania mojej nieznajomości tematu jako wielki autoryt z dziedziny sztucznej inteligencji zawsze możesz napisać pismo do rektora z prośbą o odsunięcie mnie od prowadzenia zajęć i unieważnienie wszystkich wpisów w indeksach, które popełniłem jako osoba Twoim zdaniem niekompetentna ;)
Zaraz po tym, jak poprosisz rząd o zaprzestanie wydawania wszystkich książek, które nie zgadzają się z Twoją wizją.


Co do formy prelekcji - w przypadku pominięcia historyjek 'o moim studenckim projekcie', pewności co chce się powiedzieć następnie i dobrej agendzie można umieścić w wystąpieniu naprawdę dużo - znacznie więcej niż było na prelekcji. Owszem, może do wymagać więcej czasu na przygotowanie, przećwiczenia i może pewnego doświadczenia w prelegowaniu, lecz o ile się orientuje chodzi o 'zysk' słuchacza.
W przypadku takich prelekcji również w inny sposób formułuje się podstawowe definicje i opis zagadnień - jednak jestem zbyt leniwy, żeby streszczać kilkanaście godzin seminarium poświęconego prowadzeniu referatów, zwłaszcza że takie streszczenie niezbyt pomaga w poprawie warsztatu.

Co do GOLEMa - nie obchodzi mnie w jakiej formie oni to oceniali i ile zostało przedstawione (poza jakimiś procedingsami). Moją uwagę zwróciło za to, że adnotacja o konieczności użycia innej funkcji przystosowania dla oceny w przypadku pierwszych kroków algorytmu (kiedy jeszcze żaden się nie porusza) świadczy o nieznajomości zasady działania algorytmów ewolucyjnych, które sobie z takim przypadkiem akurat radzą.

Osobiście Tobie również poleciłbym przeczytanie jednej/kilku pozycji książkowych zamiast zachwycania się wiedzą prelegentki - z pewnością wniesie to więcej w kwestii wiedzy o SI.


@Ezechiel - dwie kolejne długie odpowiedzi na Twój wpis wcięło (najpierw jakiś bug, potem pad Poltera) - postaram się spróbować odpisać po raz trzeci dzisiaj po zajęciach :/
19-11-2007 22:02
~Neratin

Użytkownik niezarejestrowany
    @Szczur
Ocena:
0
"Gorzej, że prelekcja dawała niewiele informacji praktycznych do wykorzystania na sesji"

"Założyłem że miała być w jakimkolwiek stopniu praktyczna i dlatego uznałem że jest tylko kiepska."

Wybacz Szczur, ale już abstrahując od jakości prelekcji (liczę, że przeprowadzisz na jakimś konwencie wykład na podobny temat, z przyjemnością posłucham), to założenia jakimi się kierujesz są delikatnie rzecz ujmując absurdalne. Od kiedy to prelekcja popularnonaukowa ma obowiązek służyć jako źródło pomysłów do Cyberpunka 2020?

"Co do GOLEMa - nie obchodzi mnie w jakiej formie oni to oceniali i ile zostało przedstawione (poza jakimiś procedingsami)."

To Cię to obchodzi, czy nie? Wyżej przecież odnosisz się do rzeczy, które prelegentka mówiła "w kwestii początkowej klasyfikacji mechanizmów użytych w projekcie GOLEM".

"Moją uwagę zwróciło za to, że adnotacja o konieczności użycia innej funkcji przystosowania dla oceny w przypadku pierwszych kroków algorytmu (kiedy jeszcze żaden się nie porusza) świadczy o nieznajomości zasady działania algorytmów ewolucyjnych, które sobie z takim przypadkiem akurat radzą."

'Takim przypadkiem akurat'? To znaczy, jakim przypadkiem? Sorry Szczur, ale chyba mowa jest o konkretnym projekcie, z heurystycznie dobraną i modyfikowaną funkcją oceny - więc mówienie o jakiejś ogólnej 'zasadzie działania' która radzić ma sobie w każdym przypadku jest bzdurą. Niezależnie od Twoich kwalifikacji jako nauczyciela akademickiego, których nie podważam (chociaż chętnie zobaczę listę Twoich publikacji, skoro już tak zacząłeś ex cathedra :P ).

PS. Nie należę do kółka adoracji prelegentki.
PS2. Zgadzam się z większością zarzutów zawartymi w relacji, kajam się i obiecuję w imieniu organizatorów poprawę. Serio.
20-11-2007 10:33
    SI
Ocena:
0
"Utrudnienie zrozumienia mogłoby być jakimś argumentem (choć kiepskim) gdybym miał na prelekcji dowiedzieć się czegokolwiek nowego - niestety poza 'nowatorskimi' wnioskami nic takiego nie udało mi się tam znaleźć."

&&

"zawsze możesz napisać pismo do rektora z prośbą o odsunięcie mnie od prowadzenia zajęć i unieważnienie wszystkich wpisów w indeksach, które popełniłem jako osoba Twoim zdaniem niekompetentna"

No i widzisz, w tym chyba lezy caly problem. Z powyzszej wypowiedzi wnosze, ze posiadasz co najmniej wyzsze wyksztalcenie w danym kierunku, jesli nie lepiej. Co zatem sklonilo Cie do poszukiwania "czegos nowego" w prelekcji dla calkowitych laikow, bedacej wstepem do tematyki? Czyli z koniecznosci bardzo uproszczonej, byc moze nawet z pewnymi niescislosciami, tak, jak w szkole sredniej uprasza sie fizyke, bo ludziom na niewielkim poziomie wejsciowym wiedzy NIE MOZNA od razu wyjechac z calym bogactwem inwentarza.

Oczywiscie, ze "moznaby chociazby zwrocic uwage" na to czy tamto, ale w jakim celu? Przeciez nie chodzilo o to, zeby sluchaczy przygotowac do stosowania algorytmow ewolucyjnych, tylko zeby pokazac im, ze takie cos jest, dziala i o co w tym MNIEJ WIECEJ chodzi.
20-11-2007 10:41
Garnek
    @ Ezechiel
Ocena:
0
Zakładam, że masz rację co do jakości programu RPGowego. Ale jednak coś w tym szczurowym marudzeniu musi być. Falkon był dla mnie pierwszym konwentem po prawie dwuletniej przerwie i byłem bardzo na głodzie jeśli chodzi o prelekcje - a jednak coś spowodowało, że trafiłem tylko na cztery punkty programu, z czego dwa przeciętne (tzn. ciekawe tylko dla bardzo zainteresowanych) a dwa fajne. Oprócz tego usłyszałem od znajomych o dwóch dobrych, na które nie trafiłem. Nic innego mnie nie przyciągnęło - stawiam, że to wina braku dobrej mapki, jakichkolwiek opisów i errat poukrywanych w jakiś tajemnych miejscach :-)
20-11-2007 10:46
~Neratin

Użytkownik niezarejestrowany
    @Ink
Ocena:
0
"Co zatem sklonilo Cie do poszukiwania "czegos nowego" w prelekcji dla calkowitych laikow, bedacej wstepem do tematyki?"

Och Ink, nie mów że nigdy nie trollowałeś na prelekcjach ;)
20-11-2007 11:12
Micronus
   
Ocena:
0
A ja nie wiem o co się ciskacie - to tylko wrażenia Szczura z konwentu, jego na maksa subiektywne odczucie. Więc w ogóle nie rozumiem o co część się obrusza. Nie próbujcie wmawiać Szczurowi, że na konwencie było fajnie, skoro jemu się nie podobało, jego prelekcje nudziły i wolał sobie połazić po knajpach. Ma do takiej oceny prawo. A osoby, którym Falkon się podobał i świetnie się bawiły także mają możliwość napisania relacji, która zostanie opublikowana na Polterze, albo chociaż wyróżniona w blogosferze.
20-11-2007 12:02
Ysabell
   
Ocena:
0
Pewnie, Micronus. W zasadzie nie rozumiem, po co komentować blog Szczura. Przecież to strasznie irytujące mieć tyle komentarzy pod swoim wpisem... Po co się w ogóle odzywamy, przecież biedny Szczur nie po to pisze bloga, żeby ktoś go komentował, albo, jeszcze gorzej, czytał... :P

Mimo wszystko złamię swój postulat i skomentuję - z całego Falkonu program podobał mi się najbardziej. Informator nie porażał, ale i nie był poniżej przeciętnej. Za to organizacja rzeczywiście kwiczała. Niestety. Dwa największe problemy, to spóźnienie informatorów (a co za tym idzie - brak dostępnego programu i reguleminu...) i mało miejsc sypialnych.

Garnek, jesteś pewien, że byłeś spragniony prelekcji, a nie spotkań z dawno nie widzianymi znajomymi? ;)
I dyskusji ze słabo przygotowanymi prelegentami? :P

A w zasadzie, Szczurze, co to są "bajery"?


PS. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć o coś więcej o prelekcji Scobina?
20-11-2007 12:34
~Krzyś-Miś

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dzięki za relację, weźmiemy z pewnością Twoje wytknięcia pod uwagę w przyszłym roku. Relacji nie oceniam, bowiem jako koordynator pewnie nie mam odpowiedniego dystansu do sprawy. Niemniej chcę sprostować tylko jedną podaną przez Ciebie informację - liczba nieopisanych punktów programu. Napisałeś, że na 154 punkty programu opisanych było tylko 79. Tym argumentem m.in. podpierałeś swoją krytykę konwentu. Pozwoliłem sobie zatem wziąć do ręki informator i dokłądnie policzyć. Znacznie się pomyliłeś. Opisanych jest 101 punktów, nieopisanych 55, co daje ogólną liczbę 156 punktów programu w 7 blokach. Pomyliłeś się więc o ponad 20. W tych 55 jednak 18 to spotkania autorskie - tu zazwyczaj opis jest zbędny, następne 18 to konkursy - tu też wiadomo o co chodzi. Pozostaje więc 19 nieopisanych punktów - 3/4 to blok m&a, gdzie było najwięcej kłopotów z opisami. W 2 blokach erpegowych nieopisanych prelekcji było kilka. Więc zdecydowanie przesadzasz w tym miejscu. I nie jest to sfera ocen, a faktów przytaczanych.
Jeszcze odniosę się do noclegów. Tu zaplanowaliśmy zdecydowanie zbyt mało miejsca, ale tak się ścieśniliśmy z programem, że już w piątek udostępniliśmy 9 sal noclegów, w sobotę doszły jeszcze 3. To naprawdę sporo. Wszyscy, którzy pamiętaja Falkonu w starym miejscu niech sobie przypomną, że tam było mniej miejsca do spania. Niemniej jednak w przyszłym roku planujemy trochę przemodelować program, aby dać większe sale na spanie, bowiem w nich przestrzeń była słabo wykorzystana.
Wrócę jeszcze do informatorów - tu faktycznie daliśmy ciała, choć nie z naszej winy, lecz firmy kurierskiej UPS - nie korzystajcie z ich oferty, ja mam bardzo złe doświadczenia. Brak informatorów w piątek był dużym obsuwem, który myślę, że przełożył się w znacznej mierze na Twoją, Szczurze, opinię o konwencie. Postaramy się pociągnąć do odpowiedzialności cywilnoprawnej nierzetelną firmę kurierską.
Przepraszamy za wszelkie niedogodności i obiecujemy, że się poprawimy, weźmiemy też pod uwagę opinie wszystkich, którzy takowe wyrażą. Pozdrawiam!
20-11-2007 12:52
Mona
    :)
Ocena:
0
Primo - danke schon za relację. Widzę, że wzburzenie udało ci się wywołać... i że wyjaśniasz, że nie bijesz nikogo na konwentach. Mtaa... po prostu sadzasz ich do auta ze swoim bratem, tak? :)

Secundo - czepiasz się, wiesz? Jak możesz oczekiwać od prelekcji czegoś więcej niż faktów? Co chciałbyś usłyszeć na prelekcji w czasie konwentu miłośników fantastyki? Jakiegokolwiek przykładu praktycznego zastosowania? No wiesz... niesmaczne... ale specjalnie dla ciebie podam praktyczne zastosowanie informacji podanych przeze mnie na R-konowej prelekcji :> Powinna ci się spodobać :>

Tertio - ja uważam, że skoro jedzonko było dobre, to konwent powinien być wyżej oceniony. Bo dobre jedzonko ważne jest.
A'propos dobrych rzeczy: fajne były nagrody? Jakie sklepy/ księgarnie się wystawiały?
Dlaczego nie napisałeś nic o śniegu?
Była w tym roku jakaś kupa na schodach?
Jak nowa szkoła?
Jak Seji?

^^
---
Reklama: psyjedźcie na R-kon, psyjedźcie na R-kon :D
---
Z tego miejsca macham łapką Krzysiowi-Misiowi na górze -> na następnym Falkonie będę for siur :)
I Garnkowi macham łapką też :)
20-11-2007 14:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.